Jeśli jesteś samozatrudnionym rzemieślnikiem i zadałeś sobie kiedyś pytanie „czy moja strona w ogóle coś dla mnie robi?" — jest spora szansa, że odpowiedź brzmi „mniej, niż mogłaby". To nie jest pitch sprzedażowy. Większość stron, które oglądamy, ma drobne, naprawialne problemy do ogarnięcia w sobotnie popołudnie — i robią mierzalną różnicę w zapytaniach w ciągu miesiąca lub dwóch.

Oto pięć rzeczy, na które patrzymy w pierwszej kolejności. Sprawdź swoją stronę, czytając. Jeśli pasują trzy lub więcej, Twoja strona zostawia pieniądze na stole.

1. Twój numer telefonu nie jest widoczny od razu

To najczęstszy błąd. Ktoś klika w Twoją stronę z wyszukiwarki Google i pierwsze, co widzi, to slajdy ze zdjęciami stockowymi, hasło reklamowe i przycisk „Zapytaj o wycenę" schowany pod menu. Twój numer jest gdzieś w stopce.

Dla rzemieślnika telefon to konwersja. Nie formularz, nie czat, nie widget — telefon. Powinien być:

  • W prawym górnym rogu każdej podstrony, zwykłym tekstem.
  • Klikalnym linkiem tel: na telefonie, żeby klient mógł zadzwonić bez przepisywania cyfr.
  • Pierwszą rzeczą, którą widzi gość na stronie głównej, obok nagłówka.

Jeśli Twojego numeru nie widać od razu na ekranie telefonu, tracisz zapytania. Nie „może" — na pewno. Klient po prostu wraca i klika w kolejną pozycję na liście.

2. Strona nie mówi, jakie obszary obsługujesz

Spójrz na swoją stronę główną. Czy mówi klientowi prostym językiem, jakie miasta i kody pocztowe obsługujesz? Większość audytowanych przez nas stron rzemieślniczych pisze coś niejasnego, np. „obsługujemy Greater Manchester i okolice". To za mało.

Klient z Failsworth nie wie, czy „Greater Manchester" go obejmuje. Klient ze Springhead nie ma pewności, czy do niego pojedziesz. Naprawa to dwie minuty pracy: wymień konkretne obszary. „Oldham (OL1–OL9), Failsworth, Chadderton, Royton, Shaw, Saddleworth, Lees, Springhead" czyta się jako pewne i lokalne. Pomaga też Google zrozumieć, komu pokazywać Twoją stronę.

Ogólnikowy zasięg jest wrogiem lokalnej konwersji. Konkretne nazwy miejscowości za każdym razem wygrywają z „okolicami" — i u klienta, i u Google.

3. Twoje zdjęcia są stockowe

Każdy audyt — te same zdjęcia stockowe: mężczyzna w czystym kombinezonie z kartką, kobieta wskazująca na rozdzielnicę, generyczna kuchnia. Klienci od razu to widzą. Sprawiają, że mały lokalny fachowiec wygląda jak bezosobowy wpis w katalogu.

Prawdziwe zdjęcia Twoich prac — nawet zrobione telefonem — biją wypolerowaną fotografię stockową pod względem zaufania. Nie muszą być efektowne. Rozdzielnica, którą zamontowałeś. Auto. Pokój, który okablowałeś, przed i po. Plac przy lokalu. To są zdjęcia, które sprawiają, że niepewny klient po raz pierwszy podnosi słuchawkę.

Jak wygląda „wystarczająco dobre"

Przyzwoite światło dzienne. Sensowna kompozycja. Brak bałaganu w kadrze. Tyle. Nie potrzebujesz fotografa; potrzebujesz robić 20 zdjęć miesięcznie i wybierać 8 najlepszych na stronę. Większość rzemieślników, z którymi pracujemy, jest w stanie zbudować mocną galerię w jeden kwartał, po prostu pamiętając, by zrobić zdjęcie zanim spakuje narzędzia.

4. Twoja Wizytówka Google i strona nie zgadzają się ze sobą

Tego nie widzisz, ale Google widzi. Jeśli na Twojej stronie jest jeden numer, w Wizytówce Google inny, na Yell trzeci, a strona na Facebooku nie była aktualizowana od 2022 — Google nie jest pewne, który jest prawdziwy, i Twoja lokalna pozycja na tym cierpi.

Naprawa jest mało efektowna, ale warto zrobić ją raz, porządnie:

  • Wybierz numer telefonu, adres i nazwę firmy, których chcesz używać wszędzie.
  • Zaktualizuj je, identycznie, na: swojej stronie, Wizytówce Google, Yell, Checkatrade, MyBuilder, Facebooku, LinkedIn, w wpisach NICEIC/NAPIT — wszędzie — żeby były dokładnie takie same.
  • Upewnij się, że strona kontaktowa zawiera te same dane, słowo w słowo.

To się nazywa spójność NAP (Name, Address, Phone — nazwa, adres, telefon) i jest jednym z najsilniejszych sygnałów lokalnego rankingu Google. Nic nie kosztuje, a większość Twoich konkurentów się tym nie zajęła.

5. Strona ładuje się dłużej niż trzy sekundy na telefonie

Mały eksperyment. Otwórz swoją stronę na telefonie, bez Wi-Fi, na 4G. Policz sekundy, zanim strona główna się w pełni załaduje i da się przewijać bez przeskoków. Jeśli to ponad trzy sekundy, masz problem z prędkością — i ma go też mniej więcej połowa branży.

Najczęstsze przyczyny:

  • Darmowy szablon Wix lub Squarespace ładujący megabajty JavaScriptu, zanim cokolwiek pokaże.
  • „Tła wideo" w hero, których nikt nie ogląda, a wszyscy na nie czekają.
  • Zdjęcia wgrane prosto z telefonu, po 5 MB każde, kiedy 200 KB wyglądałoby identycznie.
  • Stare wtyczki Facebooka i widgety czatu, które poprzedni projektant dodał i o nich zapomniał.

Stronę możesz przetestować za darmo na PageSpeed Insights. Celuj w „dobrą" ocenę na mobilnym. Większość poprawek polega na usuwaniu rzeczy, nie na dodawaniu.

Kolejność, w jakiej to naprawiać

Jeśli zrobisz tylko jedną rzecz w tym miesiącu: umieść numer telefonu od razu nad pierwszym ekranem i ustaw go jako klikalny na telefonie. Ta jedna zmiana ma większy wpływ na liczbę zapytań niż wszystkie inne, które zalecamy.

Potem, w kolejności:

  1. Wymień konkretne nazwy obszarów na stronie głównej.
  2. Zastąp co najmniej cztery zdjęcia stockowe własnymi.
  3. Ujednolić nazwę / adres / telefon w każdym katalogu.
  4. Skompresuj zdjęcia i usuń wtyczki, aż strona zejdzie poniżej 3 sekund.

Nic z tego nie jest efektowne i nic z tego nie wymaga nowej strony. Jeśli zrobiłeś wszystkie pięć i nadal nie masz zapytań, wtedy może warto rozmawiać o przebudowie — ale w większości przypadków istniejąca strona zarobi na siebie po cichym weekendzie pracy.

Jeśli chcesz drugiej pary oczu, oferujemy darmowy 15-minutowy audyt — przejdziemy przez Twoją stronę, profil Google i konkurentów, i powiemy, co naprawić w pierwszej kolejności. Bez prezentacji handlowej, bez upsellingu.